Wycieczka do Zoo w Belfaście.
Odwiedzając Irlandię Północną zahaczyliśmy również o Zoo w Belfaście http://www.belfastzoo.co.uk/, które niczym nie przypomina polskich parków. Z resztą nic tam nie przypomina Polski, bo chociażby kolej – niby podmiejska, a tak komfortowa, że u nas to tylko tak EuroCity. Nie wspominając o tym, że Panu konduktorowi chciało się przejść dwa razy cały pociąg z pytaniem czy ktoś nie zgubił sweterka. A jeśli jesteś matką podróżującą samotnie z dzieckiem w wózku to się nie musisz przejmować, bo na stacji gdzie będziesz wsiadać i wysiadać zawsze będzie czekał na Ciebie pracownik kolei aby Tobie pomóc.
Urlop w Irlandii
Jak pisaliśmy wcześniej w czerwcu spędziliśmy kilkanaście wspaniałych dni na zielonej wyspie. Dla nas był to czas odpoczynku i relaksu, a dla Mai – Maja chyba czuła się jak w raju
zresztą oddają to doskonale wszystkie zdjęcia. Te poniżej były robione podczas małego wypadu z rodziną do parku w Craigavon, w którym jest mini zoo ze zwierzętami domowymi. Bardzo miłe miejsce i szczerze mówiąc dopiero tu Maja zobaczyła prawdziwe wiejskie zwierzątka – bo na Polskiej wsi już tylko kury zostały
Majowe filmiki z Irlandii cz. II
W Irlandii jak wspomnieliśmy Maja nauczyła się wielu rzeczy, jedną z nich było zjeżdżanie ze ślizgawki, co opanowała do perfekcji. Chodź jak widać irlandzkie dzieci, które przyszły zjeść śniadanie lekko nią zakręciły
i przez chwilę czuła się zagubiona
. Swoją drogą fajny zwyczaj aby w czasie przerwy pojechać szkolnym autobusem na plac zabaw na piknik.
Pobujać też się można i w Polsce, ale w Irlandii te zabawki wydają się zdecydowanie bezpieczniejsze.
Po zabawie przyszedł czas na jedzenie pysznej kanapki jaką przygotował tatuś
W czasie jedzenia pojawiło się tyle interesujących rzeczy, że Majeczka nie mogła wysiedzieć na pupce, więc latała tu i tam
próbując przy okazji zgubić się w tłumie rudowłosych i piegowatych. Ale przy jej karnacji było to trudne
W Irlandii Maja również uczyła się sama jeść zupę. Jak widać z różnym skutkiem
ale grunt, że się nie zniechęca i próbuje dalej
Zadziwiające jak szybko dzieci uczą się od innych dzieci. Wchodzenie po schodach, a zwłaszcza schodzenie, to po prostu mistrzostwo świata.
Ciocia Karolina ma rower
no i nie było by w tym nic ciekawego, gdyby nie ta fajna przyczepka, w której Maja kazała się wozić gdy tylko przychodziła ku temu okazja. Oczywiście gdy tylko ktoś próbował się dołączyć do Mai, ta robiła wielką awanturę i dochodziło wręcz do rękoczynów.
Tu jak widać Maja jeszcze potrzebowała pomocy podczas wchodzenia na ślizgawkę – ale tylko przez chwilę. Oczywiście cała zabawa trwała na podwórku u cioci Karoliny.
Jak wcześniej pisałem, długo nie trzeba było czekać gdy Maja sama zaczęła zjeżdżać, ale nie obyło się bez kilku bardzo groźnie wyglądających upadków, siniaków i obtarć. A później chodziła i mówiła ciągle „ała, ała, ała” pokazując na zdarte kolano
.
A to już plac zabaw w Dublinie gdzie zaprowadziła nas cioteczka Ewa.
Majowe filmiki z Irlandii cz. I
Z początkiem czerwca wylecieliśmy wraz z Majeczką na urlop do Irlandii Północnej, gdzie Maja poznała inny świat. Świat, w którym budziła się rano i w piżamce mogła iść na dwór bawić się w piaskownicy. Świat gdzie place zabaw są budowane z głową, co ułatwia dzieciom zabawę i zwiększa ich bezpieczeństwo. Świat gdzie ciągle mogła się bawić z innymi dziećmi i uczyć się „życia” naśladując kuzynostwo.
Pierwszy dzień w Irlandii przywitał nas deszczową pogodą, ale nam to nie przeszkadzało i z Mają jeździliśmy Zuzankowym rowerkiem. Zastanawiam się tylko kto był bardziej różowy – rowerek czy Maja?
Zuzanka i Maja razem odkrywają Irlandzkie zakamarki.
Dziewczyny wybrały się razem na plac zabaw w hali i jak widać mamy się lepiej bawiły niż dzieci
No cóż, widać tatowy brzuszek zainspirował Maję by pomóc mu coś z tym zrobić
. A po ciężkiej pracy przyszedł czas na całuski dla Zuzanki, która wróciła z przedszkola.
Robienie babek i wysypywanie piasku z piaskownicy to jedna z wielu misji jakie przyświecały dziewczynom podczas wspólnych zabaw.
Majowa zabawa z tatą w latanie nad trawnikiem
Do zabawy w latanie również przyłączył się drugi tatuś Mai, który mógł przez chwilę poczuć jak być jej tatą
Pierwsza wizyta u fryzjera
Maja pierwszy raz odwiedziła fryzjera. Była początkowo bardzo zdenerwowana, bo nie wiedziała co się z nią będzie działo. Ale później bardzo dzielnie siedziała na fotelu trzymając kurczowo ręcznik, którym została okryta. Oczywiście wytrzymała tak tylko 15 min. później obcinanie włosów było bardzo ale to bardzo trudne




Majówka w Warszawie – Zoo
Warszawskiej majówki cz. 2.
Zabraliśmy Maję do zoo. Do tej pory oprócz kotków , piesków i rybek raczej nie widziała zwierzątek na żywo i jakie było jej zdziwienie jak zobaczyła małpkę niosącą na plecach swoją dzidzię, a potem radości nie było końca dopóki te zachwyty jej nie zmęczyły tak bardzo, że nawet wielbłąd był jej obojętny. Pewnie niewiele będzie z tej wycieczki pamiętała, ale tak się cieszyła, że miło było na nią patrzeć. Teraz na kolejny długi weekend jedzie zobaczyć zwierzęta domowe…kury, krówki, świnki itd.
Majówka w Warszawie
Wybraliśmy się na majówkę do Warszawy. Maja miała po raz pierwszy odbyć podróż pociągiem, udało nam się zdążyć przed problemami w PKP, i poznać swoją Prababcię. Już od wejścia na dworzec Maja była zachwycona, wreszcie to co na obrazkach w książeczkach zobaczyła na żywo, czyli ciuchcię i caaały pociąg. Oczywiście spanko, zabawa, jedzonko w pociągu, na wszystko był czas, a 6 godzinna podróż okazała się i dla nas i dla Mai całkiem fajna. Oczywiście u Prababci Maja czuła się jak u siebie i zachwycona była psem , który nie bardzo ją lubił, bo Pusia okazała się bardzo zazdrosna. Wyjazd do Wa-wy nie mógł by się odbyć bez zwiedzania, więc wybraliśmy się na starówkę, i do ZOO (zdjęcia z ZOO będą później). A powrót do domu? Na dworcu największą frajdą były ruchome schody, jeździłyśmy nimi przez pół godziny w tą i z powrotem, a w pociągu 1/3 drogi Maja przespała. Tradycyjnie weekendy szybko mijają, i ten niestety też był jakiś krótki

































