Onek Dodany Grudzień - 16 - 2011

W tym roku moi rodzice zdecydowali się na nasz pierwszy wspólny „długi” urlop. Nadarzyła się okazja i pojechaliśmy do Karpacza. Rodzice wybrali podróż naszą Madziulą, chodź tatko miał pewne obawy bo to była jedna z dłuższych tras jakie jednym ciągiem nasze auto miało przejechać. Wcześniej jednak rodzice zawieźli mnie do dziadków do Gorzowa gdzie sobie brykałam a oni pojechali na wesele wujka Adriana. Więc sporo kilometrów 😉 a Madziula spisała się doskonale.

Ja sama nie byłam już taka dobra … bo czas spędzony u dziadków trochę mnie wyluzował. Rozpoczęło się od awantury pod Jezusem, później kilka histerii z największą w Jeleniej Górze, gdzie tatko musiał mnie wysadzić z samochodu. Ale w końcu udało się dotrzeć do Karpacza.

Sam Karpacz … no cóż nie powala … ale to już moje zdanie.

Było super, codziennie rano ubierałam się szybko i wraz z tatusiem wędrowałam do pobliskiego sklepu po bułeczki. Musiałam przyzwyczajać się do wczesnego wstawania, bo od września do przedszkola. Nie było tak źle … a i nawet wesoło bo raz do sklepu wybrałam się w kasku i ochraniaczach na kolana i łokcie.

Pierwsze dni to było tzw. badanie terenu i sporo spacerów 😉 Ale sami zobaczcie na zdjęcia.

Comments are closed.