Archive for the ‘Wspólne pasje’ Category

Urlop w Karpaczu odsłona druga.

wtorek, 27 grudnia, 2011

Minuty w Karpaczu upływały raz wolniej raz szybciej … a nam czas na chwilę zatrzymał się w Muzeum Zabawek, które było pełne cudnych rzeczy. Kiedyś to dzieci musiały doceniać swoje zabawki.

phobos24.pl

Sushi

sobota, 4 grudnia, 2010

Wygrałam zestaw sushi…jupi…Rafał mnie zmotywował…jak zwykle zresztą. Taki zestaw w domu miałby się zmarnować?? Oczywiście że nie, więc zabraliśmy się do pracy. Net jak zwykle okazał się pomocny i filmiki w zwijaniu ruloników nieocenione. Wyszło pycha, siostra robię Ci konkurencję 🙂

Zwiedzamy Irlandię cz. II

niedziela, 17 października, 2010

No i ostatnia porcja zdjęć z wycieczki do Irlandii ufffffffffff 😉
Kiedyś to było fajnie – 24 klatki lub 32 i oszczędzało się każdą na to jedyne zdjęcie. A tu pstrykasz pstrykasz i masz nagle do przejrzenia 2,5 tyś. fotek 😉


Zwiedzamy Irlandię

sobota, 16 października, 2010

Po wyjeździe z Craigavon pojechaliśmy do tej drugiej części Irlandii. Niby lepszej bo mają EURO, ale moim zdaniem ta Brytyjska Irlandia jest ładniejsza. Ocenę pozostawiam wam.


Wycieczka do Bangoru i Belfastu

poniedziałek, 27 września, 2010

Będąc w Irlandii Północnej nie próżnowaliśmy i staraliśmy się wykorzystać każdą chwilę aby zobaczyć jak najwięcej. W niedzielny ranek zabraliśmy swoje pupy i pojechaliśmy pociągiem na skraj Irlandii do miasta Bangor. Na początku podróży byliśmy zaskoczeni sposobem promowania podróży pociągami … Irlandczycy wymyślili sobie, że w niedziele możesz kupić jeden bilet za niecałe 7 funtów, którym można podróżować koleją po całej Irlandii Północnej. Więc podróżowaliśmy 😉 .  A kolej podmiejska w tym Państwie jest 5 razy lepsza niż nasza Inter City. Nie dość, że na peron nie można wejść wcześniej niż na kilka chwil przed odjazdem pociągu, to do tego pracownicy kolei są bardzo mili i pomocni. Dla przykładu … ktoś zostaw ił sweterek w poczekalni, Panu konduktorowi chciało się przejść 2 razy pociąg w jedną i drugą stronę i pytać się czy ktoś nie zgubił swetra lub samotnie podróżującej Pani z dzieckiem pomógł wejść do pociągu i zapowiedział, że na stacji docelowej będzie ktoś również czekał aby jej pomóc. I rzeczywiście na stacji docelowej stał przemiły Pan, który czekał tylko po to aby pomóc wyjść z pociągu. Nie wspomnę o klimatyzacji i czystości w pociągu i TOALETACH !!! Jakoś można ??

Ale ja nie o tym … w Bangor odwiedziliśmy przepiękny ogród, muzeum na zamku, molo i wędrowaliśmy przepięknymi uliczkami nad brzegiem morza.

W Belfaście za wiele nie pochodziliśmy bo Benia miała jeden cel … specjalistyczny sklep Scrapowy 😉 – szczegóły tutaj

Giant Causeway – Irlandia Północna

czwartek, 9 września, 2010

Będąc w Irlandii mieliśmy przyjemność odbycia podróży do dziwacznych gór, dziwacznych bo każdy kamień tam umieszczony jest w zasadzie takim sam, Giant Causeway http://www.giantscausewayofficialguide.com/ wycieczka nie tyle niebezpieczna co męcząca, bo w pewnym momencie trzeba było pokonać sporą ilość schodów .

Irlandzkie góry

niedziela, 29 sierpnia, 2010

Będąc w Irlandii zwiedzaliśmy … i zwiedzaliśmy … i zwiedzaliśmy no i wujek Marcin zabrał nas w góry. Było pięknie, stromo i momentami zimno 😉

Wycieczka do Tayto

środa, 18 sierpnia, 2010

Będąc w Irlandii Północnej mieliśmy zapewnioną sporą ilość atrakcji, jedną z nich była wycieczka do fabryki chipsów firmy Tayto http://www.taytocrisps.ie/ , która produkuje najsłynniejsze chipsy na Wielką Brytanie. Wycieczkę zorganizowała nam ciotka klotka Honorata – heheh od samego początku było śmiesznie gdy przyszedł Pan Tayto, całość dopełniły stroje w jakich chodziliśmy po fabryce. Widzieliśmy całą linię produkcyjną od ziemniaka do paczki chipsów i mogliśmy próbować ogromne ilości świeżutkich, jeszcze ciepłych chipsów. Szkoda tylko, że angole lubują się w smaku octowym bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee .

GP F1 Węgry – Hungaroring

sobota, 7 sierpnia, 2010

Niebawem bo 12 sierpnia będę obchodził moje 30-te urodziny i z tej okazji moje kochanie postanowiło mi zrobić niezapomniany prezent.  Jako, że od niepamiętnych czasów jestem fanem formuły jeden (pamiętam gdy zaczynał Szumi, tragiczny wypadek Senny, lata świetności Prosta i Hilla) to zawsze marzyłem aby poczuć tą atmosferę wyścigów od podszewki. Po prostu aby być na torze i obejrzeć wyścig na żywo. Mówią, że marzenia się spełniają tylko wtedy gdy się mocno w nie wierzy – czy wierzyłem? Trudno powiedzieć ale jedno jest pewne, spełniło się 😉 i to dzięki mojej Beni.

Knuła spisek za moimi plecami, wiedzieli wszyscy oprócz mnie 😉 heheh JUPIEEEEEEEE ale było super. Wolne treningi, kwalifikacje, wyścig i podium na wyciągnięcie ręki.  Emocje były tak duże, że na twarzy co chwilę był albo uśmiech, albo łzy i znowu uśmiech. Mógłbym opisywać to co się działo na torze godzinami, ale po co … trzeba tam być aby poczuć ten ryk silników, który przeszywa każdą cząstkę ciała 😉

Fakt prezent urodzinowy – niezapomniany 😉 a do tego jeszcze zwiedzanie Budapesztu, który nocą jest również cudny jak wyścigi za dnia.

Więcej zdjęć możecie zobaczyć pod tymi adresami F1 na torze oraz F1 Budapeszt.

Oceanarium

poniedziałek, 16 listopada, 2009

Pewnej październikowej deszczowej soboty(2009) pojechaliśmy oglądać piękne , wielkie akwaria do Niemiec. Oceanarium w Stralsundzie okazało się niezłą atrakcją, akwaria naprawdę imponujące,  mórz – bałtyckiego, północnego i Atlantyku. Najpiękniejsze to takie, pod którym się przechodziło, wrażenie naprawdę super. Mamy własne 200 litrowe akwarium, więc lubimy oglądać takie miejsca. Teraz w planach mamy oceanarium na miejscu w Szczecinie, otworzyli niedawno w  muzeum morskim i ogłaszają, że mają w akwariach najwięcej zgromadzonych ryb w europie.

P.S. Z pewnością możemy polecić wycieczkę bo miejscowość jest dość blisko Szczecina no i można jechać tym … no takimi szerokimi … ich też jest pełno w Polsce no … Autostrady 😉 .